Ciepło – zimno

Właśnie jadę pociągiem do Torunia. Kiedy wszedłem do przedziału zaskoczyły mnie otwarte 2 okna. Ogólnie nie jest jakoś wybitnie gorąco, kto nie wierzy, niech wyjdzie na dwór i poczuje te nasze, polskie tropiki. 😉 Pociąg stał, założyłem kaptur, ale kiedy ruszył poprosiłem, by zamknąć okno kolo którego siedziałem. Pozostało jeszcze jedno otwarte. Całego świata nie zmienię, to zmieniłem wagon :-) usiadłem przy oknie, nogi blisko grzejnika – tu można wspomnieć inna przygodę kiedy spalilem podeszwy od butów….  wracając jednak do tematu… Chłodno, normalnie chłodno mi się zrobiło. Myślę sobie, no z deszczu pod rynnę i nagle… Jak nie buchnie ciepłem, jak nie buchnie żarem, jak nie buchnie piekłem – no dobra, poniosło mnie :-) chciałoby się otworzyć okno, ale po chwili… Znów chłód. Ksiądz prof. Bartnik (moi uczniowie klas II wiedzą o co chodzi, pozdrawiam) pisze, że człowiek jest bytem temporalnym, sekwencyjnym. Jedna z Polonistek z LOMM dopowiedziała, że jest istotą niedokonaną. I tak jak w tym regio nie ma termostatu, tak w człowieku dokonują się sekwencyjnie powtarzane wybory.

I będzie już tak, że wyborami należy potwierdzać opcję fundamentalna w nas samych. Choć wydaje się,  że nigdy nie podejmujemy takich samych decyzji. Każdy wybór nas choć trochę zmienia. Niebywałe, jak bardzo się zmieniamy. Oby na lepsze.