Człowiek człowiekowi wilkiem a zwierzę mu człowiekiem

Ostatnio sporo czytałem na temat cierpienia zwierząt podczas zabawy ze sztucznymi ogniami, widziałem także akcje protestujące, by nie zamykać schronisk dla psów. Można też adoptować takie zwierzaki. Pojawiają się także akcje, które ukazują cierpienie karpi przed wigilią, jakby były ludźmi. Naturalnie, że jako syn Patrona ekologów uważam, że nie wolno katować zwierząt, i że niektórzy ludzie zamieniają się w zwierzęta. Ale co to oznacza, że ktoś staje się jak zwierz? No właśnie, przestaje być człowiekiem. Kieruje się czymś nieludzkim, czymś złym.

Św. Franciszek jak bardzo by nie kochał zwierząt, to nigdy nie stawiał ich na równi z człowiekiem. Nigdy! Człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Kiedy Stwórcę wyrzucimy z życia, kim jesteśmy w relacji do zwierząt. Przecież tak samo jak i one zamieszkujemy tę planetę, eksploatujemy ją. Mało tego można powiedzieć, że ją też na własne potrzeby niszczymy, zabijamy zwierzęta. Wyrzucając Boga ze świata zaczynamy zwierzęta humanizować.

Sprawa jasna, o zwierzęta należy dbać. Zanim jednak zaczniemy zbierać na schroniska dla zwierząt, nie wspomnę o pogrzebach dla zwierzaków, fryzjerach, etc., zatroszczmy się, by obok nas ludzie nie byli głodni, by mieli za co leki wykupić, gdzie głowę położyć, by dzieci miały przybory szkolne, artykuły sanitarne… Litujemy się nad zwierzętami, może czas zacząć humanitarnie podchodzić do ludzi?!

Odpowiedź na Człowiek człowiekowi wilkiem a zwierzę mu człowiekiem
  1. Mary

    Widze to tak: ludzie wrazliwi na potrzeby ludzi sa takze dobrzy zwierzat, niwrazliwi pozostana takimi dla wszystkich. A zle traktowanie planety i jej dobrodziejstwa sie msci – i to juz za zycia ziemskiego.