Ech…

Zauważam jak dużo czasami trzeba włożyć wysiłku, by emocje nie wzięły góry nad miłością. Z drugiej jednak strony tłumione emocje mogą eksplodować z podwojoną siłą. Nie wiem jak mają inni… wydawało mi się, że czasami muszę ochłonąć, lub się wygadać, by wypuścić nadmiar „powietrza”. Doszedłem jednak do wniosku, że to nie wystarcza. Potrzeba jeszcze czegoś więcej. Mianowicie, wewnętrznej motywacji, by nie eksplodować. Taka eksplozja mogłaby być uwalniająca, ale czy dobra??? Myślę, że tym „coś więcej” jest  niejednokrotnie racjonalna argumentacja. Niezwykle to dla mnie trudne w przypływie emocji zacząć obmyślać plan działania, by kogoś nie skrzywdzić. Tu pewnie powinienem podziękować za mój męski mózg :) Opanowywanie siebie jest dla mnie bardzo trudne, choć zauważam, że możliwe. I na serio, gdyby nie miłość, to chętnie bym niektórych z góry do dołu, najzwyczajniej w świecie … wyartykułowałbym swoją rację.

Pytanie teraz… czy człowiek ma prawo się czasami wkurzyć? Czy może odłożyć swoją empatię na bok? Pewnie dojrzała osobowość nie powinna rozkoszować się przyzwoleniem na wulkan emocji. Jakże to jednak kuszące?!

Dużo pisać można. Późno już jest. Pozdrawiam Was wszystkich i niepoprawnie krzyknę AAAAAAAAAAAAAA lub zwyczajnie westchnę ech.

3 Odpowiedzi na Ech…
  1. ami

    Złość nie jest zła, wręcz przeciwnie – może być konstruktywna. Oczywiście pod warunkiem, że się ją dobrze wykorzysta. Złością zdecydowanie nie krzywdzimy innych. Można przecież równocześnie odczuwać złość i mieć do kogoś empatię, jest to jak najbardziej normalne.
    To introwertycy zazwyczaj tłumią emocje i przeżycia w sobie, a wbrew pozorom to siebie w ten sposób najbardziej niszczą, niekoniecznie zaś przynoszą korzyść innym.

  2. A.

    Wszystko zaczyna się w głowie. Trzeba sobie tłumaczyć: Jestem zły ns sytuację, na słowa itd. Złość jest zdrowa, o ile nie jest przeciwko komuś. Najważniejsze, to umieć uciec od rozbudzenia złości.

  3. Iza

    Mnie się bardzo podobało jak kilka tekstów temu zacytował Ojciec św. Pawła: „Unikajcie wszystkiego co ma CHOĆBY POZÓR zła”.
    Włącza mi się to w różnych sytuacjach i teraz też mi się włączyło, choć nie do końca wiem dlaczego :).

    Na eksplozji z podwójną siłą zawsze ktoś ucierpi (właśnie dlatego, że jest z podwójną siłą!), więc może lepiej „eksplodować” (a tak naprawdę po prostu pozwolić sobie na emocje) od razu, regulując rozumem i miłością.
    Albo lepiej miłością i rozumem.

    Ciekawe :)

    Pozdrawiam :) :) :)