Ego na sitku

Pewnie po raz kolejny nie odkrywam Ameryki, ale zauważyłem, że… nie mogę być w kilku miejscach jednocześnie i to czasami sprawia mi  zawód, tęsknotę, rozczarowanie. Jest tak wiele kapitalnych wydarzeń, ludzi, miejsc, że chciałbym być w wielu miejscach naraz, albo inaczej… Nie chciałbym tracić możliwości przeżycia czegoś, a niestety muszę. Jak wyjadę z kapitalnymi ludźmi w piątek, to nie będę jednocześnie na piątkowym koncercie, na którym też chciałbym być. Ostatecznie jak wiadomo wybrać trzeba. Ale co zrobić, by nie żyć porażką, niedosytem, albo świadomością odpuszczenia sobie?

Przewartościowywać! Czasami trzeba odcedzać przez kilka sit. Nie, to nie jest łatwe, bo za każdym razem kiedy cedzimy, rezygnujemy z czegoś, co jest dobre. Bywa i tak, że należy zrezygnować z jakiejś przyjemności ze względu na życiową sytuację, pełnione stanowisko. Wtedy mówimy o odpowiedzialności. Cooo? Nie jest tak lekko, prawda? Już św. Paweł mówił: z dwóch stron doznaję nalegania. Umrzeć to lepsze dla mnie, pozostać w ciele, to dla Was pożyteczniejsze – parafrazując.

Trzeba kształtować w sobie poczucie odpowiedzialności. Są chwile beztroskie w życiu, owszem, ale to jednak chwile. Mi w przesiewaniu przez sito dopomaga właściwie permanentne uświadamiania sobie kim jest, dla kogo jestem, kim chcę być. I czasem są sprawy ważniejsze niż moje własne ja. A z własnym ego nie walczy się lekko. Są wartości dalece ponad to, niż nasze ja dyktuje nam.