Fenomen chwili

Już tyle napisano o Anne Przybylskiej… aż głupio pisać teraz, bo czuję się jakbym się spóźnił. Pisano o niej samej, o jej chorobie, o sposobie leczenia, o… Może jednak warto napisać nie tylko o Annie, ale także o tym czego ona doświadczyła. Oprócz choroby, bólu doświadczyła także śmierci. Tak sobie myślę, że wiele tych artykułów zatrzymało się na jej życiu, a przecież i każdego z nas dotknie siostra nasz, śmierć cielesna – jak pisał św. Franciszek.

Oj, nie podoba nam się ta przemijalność, sekwencyjność. Coś się traci. Nie lubimy braków. A tu proszę. Bez tej straty nie ma czegoś więcej, czegoś co czeka nas po śmierci. Chyba wielu ludzi nie wierzy, że po śmierci może być o niebo lepiej niż jest teraz tu. Mało tego, ta ulotność człowieka ma mobilizować do większej miłości, do tego byśmy stawali się coraz bardziej ludźmi. Wydaje się, że jesteśmy w swoim człowieczeństwie niedokończeni. Aby bardziej być, trzeba bardziej się przekraczać, wychodzić poza to co jest teraz. Świadomość  odejścia winna nam towarzyszyć i motywować. Wiecznie żyć nie będziemy. To znaczy będziemy, ale nie tu na ziemi. Zacznijmy doceniać fenomen chwili.

2 Odpowiedzi na Fenomen chwili
  1. arko

    Zmieniać się każdego dnia po troszku, powoli. Rozmyślać. Próbuję. Mam chwilę zwątpienia, ale ogólnie nadzieja zwycięża. Dziękuję za ten blog :-)

    • Leonard Bielecki

      Ja też dziękuję za wpisy. Czasami wypowiedzenie czegoś porządkuje pewne sprawy w nas samych. :)