Internet oducza nas osobowych relacji – przykre

Od pewnego czasu chodzę z taką myślą. Sam siedzę w necie, sporo czasu, nie powiem. Wymogi współczesności, miejsce spotkania, ale nade wszystko przestrzeń, która ma sprowokować do zejścia w realną rzeczywistość, ma wewnętrznie sprawić, byśmy chcieli się spotkać osobowo. No sorry, ale uważam, że prawdziwie osobowe spotkanie potrzebuje konfrontacji zmysłów (kwestie osobowego spotkania z Bogiem odkładam na później).

Czy nie wariujemy? Ludzie zapatrzeni w monitory, ekrany. Świat duchowy przenosimy w wirtualną przestrzeń, a przecież to jest nasz hiperrealny świat. Zastanawiam się głośno, na ile te wszystkie internetowe rekolekcje pomagają znaleźć czas dla Boga a na ile oduczają nas wyjścia z domu i pójścia do kościoła. Dla ducha potrzebne jest, byś wziął/ wzięła swoje ciało i wyszła/wyszedł poza przestrzeń swojego biurka, tabletu czy etui od komórki. Na tym polega wyjście na pustynię, by zmienić środowisko. Stara zasada życia wewnętrznego. A my co? Odpalimy o. Szustaka na kompie (swoją drogą mądrego człowieka) czy innego kapłana i rekolekcje wielkopostne odfajkowane. Nie! To nie są rekolekcje. To są nauki rekolekcyjne. Do rekolekcji potrzeba odejścia na bok, właśnie poświęcenia czasu, zmiany przestrzeni, oderwania się od tego co zazwyczaj…
Z resztą to nie tylko sprawa rekolekcji. Każdy kto był u nasz Akademickich Gorzkich Żalach – zna różnicę między live a online. Przepaść. Być u kogoś na ślubie, a oglądać fotki i lajki dawać? Być na urodzinach i smsa wysłać? Nie dajmy się okradać z tego w nas jest takie piękne i ludzkie. SPOTKANIE.

Rusz swoje cztery litery.

Odpowiedź na Internet oducza nas osobowych relacji – przykre
  1. Deborah

    Jak najbardziej się zgadzam, zwłaszcza na terenie gdzie jest powszechny dostęp do tych dobrodziejstw. Jednak dla wielu zamieszkujących, choćby tylko czasowo, poza granicami kraju, gdzie jest to BOGACTWO na wyciągnięcie ręki, internetowe rekolecje, całe transmisje z Mszy Św. z naukami są jedyną szansą na uczestniczenie w tych praktykach. I choć wyraźnie odczuwa się, iż jest to tylko namiastka, pewien substytut, to jednak pragnienie zostaje nieco nasycone. A jednoczesnie, co ciekawe, wzmaga tęsknotę za głębszym, bliższym jego przeżyciem.Tęsknotę za możliwością bliskiego obcowania z Bogiem.