Katharsis, który każdy przejdzie

No już napiszę coś…, czasami nie mam parcia na bloga. Jak za długo nie piszę, to trzeba mnie trochę popędzić, to wtedy pewnie coś skrobnę. Pamiętam jeden z portali, dość poczytny, nie powiem, w marcu poprosił, bym napisał felieton, tak na próbę. Przyjął się dobrze, zaproponowano mi współpracę. Zapytałem jak często mam pisać. Odpowiedzieli, że nie częściej niż raz na tydzień. Staram się wywiązać z warunków. Drugiego tekstu jeszcze nie napisałem :)

Może teraz coś z ostatnich moich dni. Przez okres 14 minionych dób przekonałem się o bardzo wielu sprawach. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie… No dokładnie tak. Dziękuję ludziom, którzy genialnie streszczali prawdę o świecie!!!

Każdy z nas ją zna, wielu już ten etap przechodziło, ale pewnie dla wielu, nawet zapoznanych z mądrością ludową samo doświadczenie jest czymś dalece bardziej szokującym niż można się spodziewać. I co ciekawe, jak to w życiu bywa, otrzymujesz garść życzliwości od ludzi bardzo, ale to bardzo bliskich, a ich jak się okazuje nie jest wielu, lub… tych, po których, byś się nie spodziewał.

Może i dobrze, że tak jest. Takie katharsis przydaje się co jakiś czas, by mieć jasny ogląd co jest matrixem, a co rzeczywistością.

 

P.S. I wkurza mnie fakt…, albo nie napiszę 😛 O!

P.S2. Nie zawsze chce się pisać, bo potem bywa, że muszę się tłumaczyć a o kim, a dlaczego, a co się stało. A ja to zostawiam tu;)