Kłamstwo fundujące święty spokój

Wczoraj trafiłem na tę piosenkę: Ed Sheeran – Give Me Love

Niesamowite jest to, że niczego w życiu tak nie pragniemy jak miłości. Ludziska potrzebują być kochani, przyjęci, czuć się wartościowymi dla kogoś, nawet do tego stopnia, że będą chcieli kupić te względy zamykając się jednocześnie na to czego tak szukają. Uważam, że wszelkie zło na tym świecie pochodzi z braku miłości, z nieumiejętności kochania i nie byciu kochanym. Wiara* się zgrywa, udaje obojętność często, by zwrócić na siebie uwagę. Ciekawe co? Człowiek jest w stanie budować twierdzę wokół siebie tylko po to, by znalazł ktoś kto ją zdobędzie. Choć niestety czasami budują i dlatego, by odciąć się od świata pełnego braku miłości.Bo brak miłości boli! Względem tego bólu człowiek nie może pozostać obojętny. Nie może stać i powiedzieć: i co z tego, że nikt mnie nie kocha. To znaczy może, ale uważam, że będzie wielkie kłamstwo. Kłamstwo, którym fundujemy sobie święty spokój od bólu.

Ma w sobie coś z uroku szaleńcy, pasjonata człowiek, który spieszy się kochać. Owszem, wspomniałem x. Jana. :) Szaleniec, który zaczyna kochać ludzi jest wystawiony na obstrzał. Jedyne co pozwoli znieść mu niezrozumienie w oczach innych, jest świadomość bycia kochanym miłością doskonałą. Odkrycie w sobie wartości wypływającej z bycia kochanym przez Boga czyni człowieka niesłychanie mężnym i niebywale wrażliwym.

* wiara – ludzie, grupa ludzi, np. wuchta wiary – dużo ludzi, tłum

10 Odpowiedzi na Kłamstwo fundujące święty spokój
  1. Kasia Staszczak

    Faktycznie może, jest tak, że jesteśmy kochani tylko tego nie widzimy. Ale jak rozpoznać, że ktoś nas kocha? Najbardziej na świecie człowiek nie boi się kochać, tylko poczucia, że jego miłość, zaangażowanie nie są nikomu potrzebne. Kiedy zostaliśmy odrzuceni uwazamy, że już zawsze tak będzie, nie dajemy ludziom szansy na miłość kiedy widzimy problemy, albo zniechęcenie tej drugiej osoby odwracamy się, uciekamy, żeby tylko mnie nie skrzywdził, żeby moje ego nie ucierpiało. Czasem mamy za wysokie wymagania wobec słowa miłość i jeżeli nie mamy takiej relacji jakiej chcemy to ucinamy ją… Jak kochać prawdziwie? Czy poda mi ktoś definicje miłości? Czy ktoś chce moja miłość?

    • Kasia Staszczak

      Przypomniał mi się też cytat z Tischnera, nie Twardowskiego- ale myślę, że ma w sobie wiele prawdy- kochamy „Ty”, wyjątkowego człowieka- trudno wykazywać to samo natężenie miłości wszystkim- można próbować :”Miłość jest zawsze miłością do konkretnego, ludzkiego „ty”. Można powiedzieć, że dopiero miłość odkrywa indywidualność człowieka. Nie ma miłości do ludzkości w ogóle, nie ma miłości do tego, co uniwersalne. O ludzkości można myśleć, ale kochać można tylko konkretnego człowieka, którego wydobywa się z jego anonimowości, wydobywa się z tłumu, zauważa się go jako kogoś, kto jest inny. Bardzo często ludzie zakochani mówią do siebie: bo ty jesteś inna, bo ty jesteś inny. Co więcej, nawet chcą się pokazać drugiemu jako i n n y. I to, że ktoś jest inny, rodzi największą radość w miłości. (Wiara ze słuchania) Myślę, że tej miłości pragną wszyscy zabarykadowani w swoich wnętrzach.

  2. Ola

    Racja. Każdy z nas potrzebuje miłości, potrzebuje drugiego człowieka obok siebie, żeby móc normalnie funkcjonować Brak miłości boli, i to zawsze. A przed innymi ludźmi udajemy, że wszystko jest ok, kiedy tak naprawdę w środku jakaś nasza część umiera z powodu samotności.

  3. sm

    Gdybym mówił językami ludzi i aniołów …

  4. Agusia

    Wydaje mi się, że jeśli chodzi o miłość do drugiego człowieka, to ludzkość przechodzi jakiś kryzys. I wielką prawdę niosą słowa śpiewane przez Edytę Bartosiewicz w piosence, pt. „Wodospady łez”- „Nikt nie chce kochać.Wszyscy kochać boją się,
    a każdy chce być kochany”.

    Wielu ludzi woli zbudować mur. „Odizolować się” by nie zostać zranionymi. Lepiej odejść samemu i troszkę pocierpieć, niż zostać zranionym przez kogoś na kim nam zależy.

    A z drugiej strony, ten ogromny głód miłości…I strach, aby się nią dzielić. Strach przed odrzuceniem i cierpieniem.

    Takie to paradoksy życia.

  5. Dominika

    Bóg daje nam miłość, oczekując od nas jedynie przyjęcia jej.
    Wszyscy pragniemy, a nie potrafimy czerpać z najbogatszego Źródła.

  6. rinka

    A ja uważam, że odcinając się od miłości i budowanie przed nią „muru” doskonale uchroni mnie przed ciosem, który niespodziewanie mogę dostać od drugiej osoby. Myślę, że lepiej założyć na siebie ochronny pancerz przed zranieniem i żyć tylko dla siebie, niż później umierać z bólu i tęsknoty..

  7. Katarzyna Staszczak

    A czy nie warto zawalczyć o miłość z całym bagażem zranień?

    • rinka

      Pani Kasiu, a czy nie pomyślała Pani o tym, że czasami ktoś tyle razy został zraniony, że po prostu może nie przeżyć kolejnego ciosu?

  8. Katarzyna Staszczak

    Wydaje mi się, że człowiek to nie przedmiot, który niszczeje pod wpływem uderzeń, nie można siebie porównywać do krzesła, które ktoś kopnął- urwała się noga- no tak- teraz to już na pewno nie można na nim siedzieć… życie dało mi w kość- kiedy myślę o swoich zranieniach to powinnam przestać kochać- a facetów powybijać maczetą- za ojca, za partnerów… itd… po czasie wiem, że wiele winy leżało w mnie…- a chce być kochana, wiem, że tego potrzebuję i mimo wielu substytutów, zamienników, zapychaczy czasu- to jest moja nadrzędna potrzeba i nie zagłuszę jej… jeżeli ukryję się we własnym wnętrzu z dnia, na dzień- po pierwsze nie realizuję mojej potrzeby i wymyślam sposoby na zagłuszenie jej tracąc energię- to moje przemyślenia- każdy żyje jak chce… jak uważa, na ile może psychicznie wytrzymać- człowiek nie zmusi się do kochania, ani nie zacznie kochać od tak- to długi proces