O księdzu Krzysiu

No i mamy nową gwiazdę w Kościele. Trudno powiedzieć czy wschodzącą czy spadającą, ale świeci wyraźnie. Cóż powiedzieć o ks. Krzysztofie? Oglądając i słuchając go, zauważyłem, że szuka pomocy. Czuje się skrzywdzony i chce, by mu pomóc. Po drugie ma wyjątkową potrzebę ogłoszenia światu jak wygląda jego sumienie. Zwołał zatem konferencję prasową, by powiadomić urbi et orbi, że żyje w grzechu. Jako wierzący kapłan, przyzwyczaiłem się, że takie sprawy załatwia się raczej w pełnej dyskrecji, w konfesjonale, w obliczy Jego miłosierdzia… Ks. Krzysztof pragnie rewolucji w Kościele. Słuchając jego słów zastanawiam się co go jeszcze w tym Kościele trzyma, jaką wykładnie Pisma przyjął? Powiem szczerze, martwię się o niego. Nie da się stać przy ołtarzu z takimi poglądami jakie on głosi i nie być wewnętrznie skonfliktowanym. A jeśli się da, to oznacza, że coś już obumarło. Będę się zatem modlił, o prawdziwy pokój serca dla mojego brata w kapłaństwie.
Muszę na koniec pogratulować mu sprytu. Tak się pięknie wypromować, obiecać ekskluzywne, wyłączne wywiady wiodącym mediom, załatwić sobie taką reklamę i mieć już gotową do druku napisaną książkę w j. włoskim i polskim? No, no… podziwiam. Być może niektóre redakcje już poczuły się oszukane i wykorzystane. Chciały smażyć swoje kiełbaski a tu rozbiły bank dla księdza, co na swoich skłonnościach zarobić umie.