Pojawiam się i znikam…

Wczoraj mnie ktoś zapytał czy coś się jeszcze pojawi na blogu. Uśmiechnąłem się i zapytałem: to jednak ktoś czytał?:)

Mam dylematy pisać czy nie. Z jednej strony dobrze móc się wyrazić, ale ja mam gdzie to zrobić. Szkoła, DA, DP, wystarczająco duże pole manewru. Z drugiej jednak strony…, pisanie ma w sobie coś wyjątkowego. To nie tylko kwestia podzielenia się swoimi poglądami, to już również sprawa twórcza. Coś po sobie zostawiam, coś osobistego, indywidualnego, jakąś cześć swojego ja. Pytanie czy podać światu na tacy to moje ja, czy jednak zatrzymać dla tych co są blisko?

Jest tu ktoś jeszcze, co miałby ochotę np. na tydzień, a najlepiej na dwa uciec od cywilizacji? My chyba mamy za mało czasu i niestety okazji, by pobyć sami ze sobą. Zwrócić się ku nam samym. A to jest bardzo potrzebne, autorefleksja, samoświadomość to przecież coś wyraźnie nas oddziela od świata zwierząt. Stać się przedmiotem własnej myśli… genialne! Oczywiście nie myślę tu o samouwielbieniu, ale o refleksji nad tym, co w nas prawdziwe i osobiste. Bez zadumy nad sobą samym człowiek staje się zwierzęciem, lub popychanym przez współczesność trybem wielkiej maszyny obecnej cywilizacji.

6 Odpowiedzi na Pojawiam się i znikam…
  1. Ania Hałuszczak

    Chciałoby się uciec od cywilizacji na tydzień lub dwa… marzenie. Jeszcze tak niedawno (będzie gdzieś tak 15 lat temu;) ) gdy była taka możliwość, jeździło się na Alwernie, po których człowiek nie mógł wrócić do codzienności. Tam był czas na wszystko – modlitwę, pracę i zabawę. Wszystko było takie proste i poukładane. Był czas dla Boga, dla człowieka.
    Namiastką były Dni Braterstwa – też tak potrzebne i ważne.
    Teraz, w dorosłym życiu? Wiecznie w biegu, wiecznie zamotani. Walka o urlop w pracy, by spędzić parę chwil tak do końca z dziećmi. A gdzie czas na zadumę? Gdzie czas na kontemplację?

    Zostaje więc eucharystia i właśnie lektura – gdzieś pomiędzy zajęciami… Więc pisz, Bracie. Nie zawsze każdy skomentuje, ale może choć część dzięki temu będzie mogła się zatrzymać i wrócić na właściwe tory.

    Tym optymistycznym akcentem – pozdrawiam z Wejherowa!

    PAX!

  2. Agnieszka

    Warto siebie wyrażać poprzez pisaninę :) Niemal nikt nie jest w tym ekspertem, jednak pisząc człowiek uzmysławia sobie, że nie jest jedynie kawałem mięsa. Co do samotni – może Ojciec uciec na grzyby czy nad jezioro :) Często zaskakuje mnie jak wiele jest takich miejsc wokół mojej miejscowości; zresztą znalazłam taką na wpół pustelnię nawet nad Wartą. To nie tygodniowy wyjazd, ale zawsze odskocznia, gdzie jest się bliżej siebie, niż innych. :)

  3. Maciek

    Ja czytam regularnie i oglądam „Bez Sloganu”, bo nie mieszkam w Poznaniu i nie mam możliwości uczestniczenia w Duszpasterstwie :(
    Co do ucieczki od cywilizacji – tak bardzo. Tylko, że pustkowi jakby z czasem coraz mniej.

  4. m.

    Pobycie samym ze sobą jest na pewno wartościowym doświadczeniem i daje wiele do myślenia. Jednak w dzisiejszych czasach ciężko jest znaleźć na to czas oraz odpowiednie miejsce. Wydaje mi się, że jednak sami chcemy często uciec od takiego byciem samym ze sobą, ponieważ boimy si własnych myśli i tego co może się stać w sytuacji refleksji nad samym sobą.

  5. Praline

    Jest tu ktos jeszcze..

  6. Leonard Bielecki

    I proszę bardzo. Jak uciec od cywilizacji? Pozbądź się komórki 😀 Fiat!