Tarcie

Praktycznie tydzień temu usłyszałem zdanie, które pewnie zapamiętam do końca życia. Niby oczywiste, ale tak to już bywa, że czasem wpadnie coś w ucho i na dół do serca zleci 😉 Cóż to za objawienie spytasz? Mianowicie: aby człowiek mógł iść musi być tarcie. Proste? Mało tarcia – to się ślizgasz, bez tarcia – fruwasz :) I tak sobie myślę, że często chcielibyśmy chodzić bez tarcia, w sensie latać. Latać nie możemy ^^ pozostaje nam tarcie. Tarcie jest dobre, dzięki temu człowiek się nie wywraca. Kojarzysz oblodzony chodnik? Piachem się go sypie – więcej tarcia nam potrzeba.

W życiu nie należy bać się tarcia, jeśli tarcie jest dojrzałe, to dzięki niemu pion utrzymasz, nie zdziczejesz, nie schamiejesz. Dzięki tarciu jest możliwe szlifowanie. Nawet diament potrzebuje tarcia. Nie bójmy się tarcia. Tarcie musi jednak być wspomagane pokorą i cierpliwością.

2 Odpowiedzi na Tarcie
  1. MaksyMilion

    Muszę przyznać, że zaciekawił mnie styczniowy wpis „Człowiek człowiekowi wilkiem a zwierzę mu człowiekiem”. Zwłaszcza, że ojciec, jako Franciszkanin niewiele treści „okołoekologicznych” umieszczał na blogu o ile dobrze kojarzę, a szkoda :) Niestety tylko tutaj mogę wpisać komentarz i tak sobie myślę, że niektórzy mówią na to stawianie człowieka nad resztą – szowinizm gatunkowy. Myślę, że to byłoby OK gdybyśmy byli tylko zwykłymi zwierzętami, to przecież bardzo w naszym interesie jest wygrać z całą resztą w tej śmiertelnej konkurencji no, ale jesteśmy nietypowi jak na zwierzęta i co więcej wydaje mi się, że już prawie wygraliśmy. Mamy zdolności, aby wybić większość życia na ziemi i jednocześnie wiedzę, że jesteśmy całkowicie od reszty świata uzależnieni i robić tego nie powinniśmy. To dowód na to, że wcale nie tak samo zamieszkujemy naszą planetę i nie tak samo ją eksploatujemy jak reszta stworzeń. My robimy to bardziej, szybciej, intensywniej, bo i tak właśnie rozwija się wszystko, co ludzkie. W praktyce dusza, inteligencja, cywilizacja, zróżnicowanie naszego świata i wiele innych ludzkich cech wcale nie odbierają nam i nigdy nie odbiorą zwierzęcej części człowieka. One ją wzbogacają. Zachowanie „jak zwierzę” jest starym i nieprawdziwym powiedzeniem wrzucającym do jednego worka wszystkie cechy nienawidzone przez ludzi, ale właśnie ich (nas) charakteryzujące. W istocie mają nie wiele ze zwierzętami wspólnego. Wyrodnym rodzicem, bestialskim mordercą, nieczułym draniem, okrutnym władcą jest zawsze człowiek, nigdy zwierzę (podobnie bezinteresownym, opanowanym i mądrym może być też tylko człowiek). Łatwo zrzucić na bezmyślne zwierze to, co „niegodne” człowieka. To taka nieudolna próba odrzucenia biologicznej strony ludzkiego życia, całej tej „obrzydliwej fizjologii”: rozmnażanie, umieranie, jedzenie i to drugie… Przecież człowiek to taki światły stwór – rozmyśla, filozofuje, ma swoje poglądy, czyta książki, tworzy muzykę, ogląda filmy, pracuje, zarabia, wyprawia imieniny dla swoich znajomków… Czy tak żyje zwierzę? Pewnie, że nie… W kategoriach naszego życia nikt rozsądny nie zrówna zwierzęcia z człowiekiem, bo to niemożliwe. Jesteśmy wyżej i dostaliśmy więcej. Nie dziwi więc fakt, że i więcej się od nas oczekuje.
    Kultura stara się przykryć biologię czymś wyszukanym jakby cała ta reszta była poza nami. Stąd człowiek zaczyna zapominać, kim jest, przestaje widzieć jak i dlaczego żyje. Czy to biologiczne życie jest takie puste, niegodne nas? Przecież pochodzi od tego samego Boga. Mimo to stopniujemy ważność spraw: to, co ludzkie – najważniejsze, na pierwszym miejscu (choć to oczywiste), potem ewentualnie zwierzęta (ale tylko te wybrane), bo czasem czują ból albo mają „smutne pyszczki” i w jakiś irracjonalny, niczym niedający się wytłumaczyć sposób komuś zrobi się przykro, żal. Ale jak to? Żal zwierza, przecież to nie człowiek! Czyżby utylitaryzm na każdym poziomie? A reszta stworzeń? Mało ważna, bo przecież nas „w ogóle” nie dotyczą, są tak inne od nas, tak nie ludzkie. Mamy swoje miasta, swoje domy, jakiegoś kundla żeby pilnował obejścia. Jak nie śmiecimy to nie śmiecimy bo to brzydko wygląda, a nie dlatego, że ma złe konsekwencje dla świata (naszego świata nota bene). /Dbajmy najpierw o swoje dobro a reszta może dostanie jak coś skapnie z pańskiego stołu?/ To pycha stawiać siebie nad innymi, to bluźnierstwo nie szanować Dzieła Stworzenia i głupota nie dbać o swój „dom” i „wspólokatorów”. A do tego odwracać się od odpowiedzialności za to cośmy sobie przysposobili jest dziecinne i niehonorowe. Te kundle w obejściu, gołębie na starówce, karpie mają czekać aż ja – Człowiek nasycę swoje ego, swoje wydumane potrzeby i obżarty wielkością i wyniosłością swojego człowieczeństwa zatrzymam się na chwilę, zerknę, co się pałęta między stopami mojej osoby… albo nie zerknę. Tak się składa, że nie da się rozdzielić jednego i drugiego. Ten zwierz, co nam służy, cośmy go sobie wyprodukowali i ten kwiatek, co rośnie na łące żyją w wiecznym z nami powiązaniu. To, co im robimy, robimy w konsekwencji sobie. Kto nie nauczy się dbać o dobro zwierząt, nie będzie dobry dla innych ludzi. Nie można rozwinąć empatii wobec drugiego człowieka bez współczucia dla zawsze bezbronnych (w świecie ludzi) zwierząt. To jak trening dla dobrego serca. Są sprawy, których nie da się zostawić na później, zająć się nimi w drugiej kolejności, szczególnie, że każdy przejaw życia pochodzi od Boga. Czy gdy człowiek nauczony, że umieranie w cierpieniu (nie ludzkim, zwierzęcym cierpieniu) karpia czy cierpienie zarzynanej świni nie ma znaczenia dopóki niezaspokojone zostaną potrzeby któregoś z ludzi, potrafił będzie równorzędnie traktować swoje dobro i dobro bliźniego?
    A gdy już wszystkie konflikty zostaną zażegnane, gdy już wszystkie dzieci będą miały sanitarne artykuły, każdy będzie miał pieniądze i będzie miał gdzie kłaść swoją głowę, gdy wszyscy rzucą wszystko, czym się zajmują teraz na rzecz tego wyższego dobra i zajmą się tylko tym celem to czy zostanie jeszcze coś do ratowania z tej reszty świata nieludzi? A czy to w ogóle możliwe? Dlaczego nie zakazać artystom malować, tworzyć muzykę, produkować przedstawienia teatralne? Komu to potrzebne do życia? Dlaczego nie zlikwidować piekarzy, murarzy, rolników, dziennikarzy, polityków, przecież świat poczeka (?) Są sprawy ważniejsze, niech wszyscy rzucą wszystko, czym się zajmują i zaczną leczyć nowotowory! Nie wykonalne. Każdy ma swoją rolę do odegrania, każdy ma swoje do czegoś powołanie. Świat rozwija się równolegle, bo każdy aspekt naszego życia jest ze sobą połączony tak jak sam człowiek jest nierozerwalnie związany ze światem, w którym żyje i bez względu na to czy jest się „synem patrona ekologów” czy nie, nie wolno katować zwierząt, bo to złe, bo to jest najgorszym przejawem braku szacunku dla Boskiego Dzieła a nie dlatego bo któryś z autorytetów tak powiedział. Niestety wydaje mi się, że niedostrzeganie tego wszystkiego w swoim umyśle jest właśnie oddalaniem się od Stwórcy. :/

  2. Wiktor K.

    Świetne! Zgadzam się 😀