Uprzywilejowane peryferie

Bóg przełamuje ustalone prawa przestrzeni, czasu, ontologia chwyta się za głowę i dopiero, gdy znów ujrzy w chwale przychodzącego Jezusa znajdzie odpowiedź na wiele stawianych pytań, słusznych pytań. Odkryłem ostatnio, że Pan Jezus nie chodzi głównymi alejami. To znaczy się może i chodzi, ale dla wielkich dzieł upodobał sobie boczne ścieżki. Narodził się nie w mieście, ale poza miastem, w grocie. Śmierć ponosi też poza miastem, na Golgocie. Wydaje się, że chcąc poznać Boga, trzeba nie iść głównym nurtem. Jak zauważa pp. Benedykt XVI by stawać się chrześcijaninem trzeba wyjść poza to, o czym wszyscy myślą, czego chcą, należy odrzucić dominujące kryteria, by odnaleźć kryterium prawdy jakim jest Prawda żywa.

Jak daleko trzeba odejść od świata, by zacząć go rozumieć? Jak daleko trzeba odejść od tłumu, by odnaleźć człowieka? Jak daleko trzeba nam odejść od bożków współczesnych, okradających nas z czasu, relacji, pieniędzy, nadziei, by odnaleźć Boga?

Ile trzeba wysiłku, by zrozumieć, że Pan Bóg tak często nie mieści się w naszych oczekiwaniach? Jeśli Boga mam także szukać w człowieku, to pora, by nasze oczy szukały odrzuconych a nie wielkich tego świata. Jest jednak w nas samych jakiś dziwny pęd ku „miastu”, ku temu co postępowe, kolorowe, wygodne, mało indywidualne, głośne. Nie tędy droga.

Aby zobaczyć piękno gwiazd musisz wyjechać poza miasto. Zrozumienie siebie, celu swojego życia, a nawet zrozumienie fenomenu śmierci odbywa się z dystansu do miasta.

Odpowiedź na Uprzywilejowane peryferie
  1. Ania

    też Dziś ty Śpiewaj kolędy … http://www.almoc.pl/img.php?id=2597 wersja bez słów, ale te każdy zna..