Zobaczyć to oblicze

A napiszę wreszcie coś.

Zastanawiam się ostatnio jaki On jest. Na ile potrafię Go rozpoznać i dalej… co robię z wiedzą na Jego temat? Czasami czuję, że tak bardzo Go nie znam. Zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy teologowie twierdzą, że bardziej możemy powiedzieć jaki On nie jest, niż jaki jest. Znaczy się znam fakty z Jego życia, okoliczności śmierci, najbliższych… Niebywały cel Jego misji na ziemi. Wiem co mówi o sobie i… no właśnie. Jest miłością. Żeby tak to przetrawić dobrze. Wydaje się, że wiadomo co to oznacza. Jednak jeśli dopowiemy, że jest czystą miłością, samą miłością, miłością jakiej nie zaznaliśmy, a za którą tęsknimy…, jest szczytem miłości. To co wtedy? Co to oznacza? Dlaczego zatem moja postawa wobec Niego jest taka a nie inna? A może tylko na poziomie rozumu Go rozpoznajemy? Może ta prawda o Nim musi pokonać tę długą drogę między rozumem a sercem? Tomek Budzyński u nas na spotkaniu mówił o tym jak rozum przeszkadza… Nie wiem czy przeszkadza, ale wiem, że centrum duchowości franciszkańskiej jest doświadczenie sercem a nie umysłem.
Jest przepiękna piosenka :
https://www.youtube.com/watch?v=P4NfRSfV_PE

Słuchając jej, a właściwie zanim ją wysłuchasz przeczytaj piękny tekst, który trzeba kontemplować z pieśnią w tle. To Ks. Liczb, rodz. 4:
25 Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. 26 Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem.

Rozumiesz? Możesz poznać oblicze Boga. Jakże piękne jest to oblicze?! To oblicze ma też konkretne imię. Jezus! Słodkie imię Jezus.

 

Odpowiedź na Zobaczyć to oblicze
  1. Kasia

    Myślę, że nie ustalimy, nie nazwiemy tego co z definicji jest nienazwane- sam Bóg mówi o sobie- że jest tym, który jest (Bóg niejednokrotnie daje nam prztyczka w nos). Sama próba naszego ludzkiego rozeznania tego co jest miłością- tego co jest dobrem, a co złem- jest czymś nieosiągalnym dla nas ludzi z pułapu ludzkiej egzystencji- samo- nasze życie- naznaczone jest grzechem pierworodnym, nie jest życiem w samym dobru- lecz już i w dobru i złu. Szczęśliwy ten, kto po prostu wierzy, kocha, ufa, wybacza. Wstaje rano w obecności Boga i kładzie do snu. Pozdrawiam :)